♥
♥
piątek, 21 lutego 2014
Rozdział 1
-Caroline!-gdy usłyszałam te słowa odrazu wstałam, wzięłam pod pachę ubrania przyotowane na dzisiejsze spotkanie i ruszyłam do łazienki.
Gdy weszłam do niej zobaczyłam mojego brata szperającego w moich kosmetykach.
-A to na randkę ?-zapytał i pokazując szminkę jak zwykle robawiony.
-Wynocha! śpieszę sie!-krzyczałam. Miałam mało czasu.
Spotkanie jest na 10:00 a jest 9:20.
Olaf po chwili wyszedł. Ja od razu podeszłam do kranu i przemyłam swoją twarz zimną wodą.
Otworzyłam kabine prysznicową i weszłam do niej. Puściłam wodę letnią tak żeby zmyła ze mnie zmęczenie.
Po 20 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół i podeszłam do mamy żeby wziąść kanapki.
-Mama, ja już ide!-krzyknęłam już prawie zza drzwi.
Do starbucks'a miałam 5 minut drogi.
Po drodze widywałam szczęśliwe fanki biegnące przed osobę przede mną.
Nie mogłam jej zobaczyć bo tych fanek było chyba ze dwadzieścia i wszystko mi zasłaniały.
-Ej ty!-usłyszałam jakiś piskliwy głos wołający mnie.
-Odwróciłam się i zobaczyłam jakąś brunetkę przytulającą się do chłopaka w lokach.
-Zrobisz nam zdjęcie?-poprosiła ze łzami szczęścia w oczach.
-Oczywiście-tak naprawde nie chciałam zrobić tego zdjęcia bo mam mało czasu, ale nie chce być nie miła więc się zgodziłam. Chłopak o szmararagdowych oczach podał mi aparat i uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko. Chyba próbował mnie zapamiętać z wyglądu bo jego oczy nie puszczały moich i mojego ciała. Nacisnęłam lekko przycisk aparatu i podałam go dziewczynie. Ona cała w skowronkach poleciała do rodziców. Zaśmiałam się cicho i prubowałam iść dalej ale ktoś mnie zatrzymał.
-Co robisz?-zapytałam patrząc się w te zielone tęczówki.
-Odprowadze Cię-powiedział szybko.
-Ale nawet nie wiesz gdzie ide-powiedziałam zdziwiona. Po co sławna osoba miała by mnie gdzieś odprowadzać przecież jestem zwykłą dziewczyną.
-To zaraz zobacze, a teraz już się nie wypieraj.
-Dobrze, ale szybko bo nie mam dużo czasu.-zgodziłam się.
Ruszyliśmy w stronę kawiarni.
Nic nie mówiliśmy, ja chyba nie miałam ochoty z nim rozmawiać a on nie wiedział co powiedzieć.
-Po co chciałeś mnie odprowadzać, skoro nawet się nie odzywasz?-pytałam zdenerwowana nadal patrząc przed siebie.
Nic nie powiedział tylko złapał mnie za rękę i zaczął biec.
-Co ty wariacie robisz?-krzyczałam przez łzy śmiechu, próbując go dogonić.
-Pobawimy się troche-uśmiechnął się do mnie i puścił oczko.
Dobiegliśmy do starbucks'a a on się zatrzymał i spojrzał w moje oczy.
-Zobaczymy się jeszcze kiedyś?-zapytał..
-Wątpie-mimo że bardzo dobrze się bawiłam nadal byłam na niego zła.
Pocałował mój policzek i puścił moja ręke. Zaraz mogłam zobaczyć już jak znika w ciemnym korytarzu.
Weszłam do budynku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)